Sekretne życie Honoraty
Siedzę sobie, obiad wcinam,
Chwytam w dłoń pilota-władcę,
Nagle sobie przypominam,
Żem widziała na okładce
Gazety telewizyjnej
Gwiazdę wielce u nas znaną,
Też z kroniki policyjnej,
Mimo wszystko uwielbianą.
Nastolatki, gospodynie,
Siedząc przed telewizorkiem,
I nie pomnąc, że czas płynie,
Mylą poniedziałek z wtorkiem.
Wypatrują oczy w ekran,
Przeżywają dylematy,
Bohaterki, również reklam,
Serialowej Honoraty.
Obowiązki zaniedbane,
Dawno wykipiała zupa,
Sterty brudów nieuprane,
Ale na ekranie dupa,
Tej niewiernej Honoraty,
Jest ważniejsza od dzieciaków,
I od męża, i od taty,
No, i nawet od chłopaków!
Gapiąc się w gazetę myślę:
Co tam głupia Honorata,
Walić durną telewizję,
Ja wychodzę dziś do świata.
Pieprzyć sztuczne dylematy,
Zdrady wszelkie i miłostki,
Tej głupiutkiej Honoraty,
Ja się doczekałam wiosny!
Telewizjo, żegnaj dzisiaj,
Żegnaj marny ty serialu,
Bo już dłużej nie chce mi się,
Wolę jednak żyć w realu!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bibelinka's thoughts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bibelinka's thoughts. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 kwietnia 2010
piątek, 9 kwietnia 2010
Brak zGodności
Na sali pełno ludzi. Wszyscy tupią, przeklinają, klaszczą. Krzyczą. Najchętniej wykrzykują rzeczy w stylu: "Pokaż dupę!"
Na scenie dwa grubasy, które jedzą nie tylko "tłuste kiełbasy", ale znacznie więcej. O! Znacznie więcej!I na dokładkę są w samych szortach. Widok iście odpychający, ale widownia wyje z uciechy. "Pokaż dupę! Pokaż dupę!" - co też mężczyźni ochoczo czynią.
Na scenę wjeżdża kobieta. Leży na stole ubrana w samą tylko bieliznę i... jedzenie oczywiście. Ale nie jest to piękna tajska modelka przybrana w sushi przypominające otwierające się kwiaty, a tłusta dziewczyna, cała upaprana jedzeniem: tu hot dogi, tam kurczaki z rożna... Mężczyźni rzucają się na tak "smakowity kąsek" i zaczynają żreć (niestety żadne inne słowo tutaj nie pasuje). A widownia wyje rozradowana "Żryj z podłogi, żryj z podłogi". I co robią ci zacni panowie? Jak świnie w chlewie zaczynają "żreć z podłogi", a później ku jeszcze większej uciesze widowni zaczynają się turlać na czworaka pomiędzy rzędami rozradowanych widzów: chrum chrum! Utytłane brzuchy prawie ciągną się za nimi po podłodze, oczywiście szyneczka nie mieści się im w szortach. Można oglądać ich zaiste imponujące hmm... poSALCEśladki. A widownia jak w euforii: wyje, bije brawo, robi miny świadczące o tym, że mają ochotę na zwrócenie tego, co zjedli przed chwilą.
Generalnie jest SUUUUUUUUUUPER!!!
Cóż to może być? Najadłam się na kolację dziwnych rzeczy i teraz śnią mi się groteskowe koszmary?
Nie.
To może zaczytuję się w jakiś scenariuszach teatralnych, czy książkach wieszczących, że zaczynamy się cofać w rozwoju?
Nie!
A może to jest jakaś terapia zbiorowa dla totalnych czubków?
Również nie, a może i tak. To Amerykanie. I ich ukochany The Jerry Springer Show Jak przez przypadek natknęłam się na ten program w telewizji Puls, to nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nie chcę tutaj obrażać Amerykanów, ale oglądając to utwierdziłam się w przekonaniu, że... A może jednak nie powiem, w jakim przekonaniu się utwardziłam, nie wypada mówić źle o bliźnich.
W telewizji widziałam już różne rzeczy i raziły mnie one mniej lub bardziej, ale zawsze przechodziłam nad nimi do porządku dziennego. Ale to?
Nachodzi mnie tutaj jakże już oklepane pytanie: Jak bardzo człowiek jest się w stanie upodlić dla pieniędzy? Niestety bardzo. I taki sposób (nawet jeśli wyreżyserowany) sprzedawania swojej intymności potrafię przyrównać tylko do filmu pornograficznego. Bo do jasnej cholery trzeba mieć chociaż minimalne poczucie własnej godności.
Skoro takie programy zaczynają być sprowadzane do polskiej telewizji, to niestety tylko patrzeć jak poczciwa i już nie-kontrowersyjna Ewa Drzyzga będzie musiała odejść na emeryturę, by na jej miejsce mogło wskoczyć jakieś kolejne wcielenie Jerrego. Kogo widzicie w jego roli? Może Zygmunt Chajzer by się nadawał: w końcu ma już niejakie doświadczenie w prowadzeniu programów, które popularność zyskują dzięki ludziom, którzy dają się dobrowolnie poniżać za pieniądze?
Wiem, że nie powinno się publikować takich emocjonalnych postów, bo mogą one wydawać się po prostu śmieszne, ale co mi tam. Mnie to oburza i już!
A tutaj fragment rzeczonego programu, żeby nie było, że zmyślam :P
Na scenie dwa grubasy, które jedzą nie tylko "tłuste kiełbasy", ale znacznie więcej. O! Znacznie więcej!I na dokładkę są w samych szortach. Widok iście odpychający, ale widownia wyje z uciechy. "Pokaż dupę! Pokaż dupę!" - co też mężczyźni ochoczo czynią.
Na scenę wjeżdża kobieta. Leży na stole ubrana w samą tylko bieliznę i... jedzenie oczywiście. Ale nie jest to piękna tajska modelka przybrana w sushi przypominające otwierające się kwiaty, a tłusta dziewczyna, cała upaprana jedzeniem: tu hot dogi, tam kurczaki z rożna... Mężczyźni rzucają się na tak "smakowity kąsek" i zaczynają żreć (niestety żadne inne słowo tutaj nie pasuje). A widownia wyje rozradowana "Żryj z podłogi, żryj z podłogi". I co robią ci zacni panowie? Jak świnie w chlewie zaczynają "żreć z podłogi", a później ku jeszcze większej uciesze widowni zaczynają się turlać na czworaka pomiędzy rzędami rozradowanych widzów: chrum chrum! Utytłane brzuchy prawie ciągną się za nimi po podłodze, oczywiście szyneczka nie mieści się im w szortach. Można oglądać ich zaiste imponujące hmm... poSALCEśladki. A widownia jak w euforii: wyje, bije brawo, robi miny świadczące o tym, że mają ochotę na zwrócenie tego, co zjedli przed chwilą.
Generalnie jest SUUUUUUUUUUPER!!!
Cóż to może być? Najadłam się na kolację dziwnych rzeczy i teraz śnią mi się groteskowe koszmary?
Nie.
To może zaczytuję się w jakiś scenariuszach teatralnych, czy książkach wieszczących, że zaczynamy się cofać w rozwoju?
Nie!
A może to jest jakaś terapia zbiorowa dla totalnych czubków?
Również nie, a może i tak. To Amerykanie. I ich ukochany The Jerry Springer Show Jak przez przypadek natknęłam się na ten program w telewizji Puls, to nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Nie chcę tutaj obrażać Amerykanów, ale oglądając to utwierdziłam się w przekonaniu, że... A może jednak nie powiem, w jakim przekonaniu się utwardziłam, nie wypada mówić źle o bliźnich.
W telewizji widziałam już różne rzeczy i raziły mnie one mniej lub bardziej, ale zawsze przechodziłam nad nimi do porządku dziennego. Ale to?
Nachodzi mnie tutaj jakże już oklepane pytanie: Jak bardzo człowiek jest się w stanie upodlić dla pieniędzy? Niestety bardzo. I taki sposób (nawet jeśli wyreżyserowany) sprzedawania swojej intymności potrafię przyrównać tylko do filmu pornograficznego. Bo do jasnej cholery trzeba mieć chociaż minimalne poczucie własnej godności.
Skoro takie programy zaczynają być sprowadzane do polskiej telewizji, to niestety tylko patrzeć jak poczciwa i już nie-kontrowersyjna Ewa Drzyzga będzie musiała odejść na emeryturę, by na jej miejsce mogło wskoczyć jakieś kolejne wcielenie Jerrego. Kogo widzicie w jego roli? Może Zygmunt Chajzer by się nadawał: w końcu ma już niejakie doświadczenie w prowadzeniu programów, które popularność zyskują dzięki ludziom, którzy dają się dobrowolnie poniżać za pieniądze?
Wiem, że nie powinno się publikować takich emocjonalnych postów, bo mogą one wydawać się po prostu śmieszne, ale co mi tam. Mnie to oburza i już!
A tutaj fragment rzeczonego programu, żeby nie było, że zmyślam :P
Etykiety:
Bibelinka's thoughts,
Puls,
The Jerry Springer Show
środa, 17 marca 2010
Tak a'propos Zuzinych wynurzeń reklamowych. Zgadzam się z nią w wielu aspektach. Rzeczywiście jest tak, że jak w reklamie pojawi się jakaś wpadająca w ucho melodia, to zaraz wyszukujemy na you tube co też to może być. I wcale nie jest tak, że jak już odnajdziemy ten utwór, to zapominamy z jakiej reklamy on pochodzi. Do dzisiaj na przykład pamiętam, że kilka lat temu poleciała reklama Opla, w której wykorzystano utwór Portishead. Gdzieś tam w pamięci siedzą mi również reklamy Gorącego Kubka Knorr, czy ostatnia przeurocza reklama Orange. Wydaje mi się, że następuje tutaj swoiste sprzężenie zwrotne, które jest korzystne dla obu stron: wykonawca zyskuje popularność, a reklamowany produkt nierozerwalnie zostaje skojarzony z danym utworem muzycznym.
I teraz mój aktualny faworyt: świetny mariaż Nissana Qashqai i Amon Tobin i jego doskonały "Four Ton Mantis" . Miło się ogląda a jakie doznania muzyczne!
I teraz mój aktualny faworyt: świetny mariaż Nissana Qashqai i Amon Tobin i jego doskonały "Four Ton Mantis" . Miło się ogląda a jakie doznania muzyczne!
poniedziałek, 15 marca 2010
Ciężko ciężko bardzo ciężko torba wypchana pierogami ruskimi kupnymi a jakże w uszach gra taratatatata wieje trochę Autobus co tak długo i do domu Zmęczenie nic się nie chce a jak nic się nie chce to sięga się po pilota i zajmuje miejsce przed telewizorem Rozmowy w Toku chcę być jak Doda jestem blondynką i nie mam wiele do powiedzenia ale mówię bo przecież jestem w telewizji ja znów przeszłam sto milionów operacji plastycznych bo mąż mnie pobił i dlatego musiałam wstawić sobie implanty pośladków a potem już sama nie wiem Jogurty Danone w których pływa nowy model Opla a w środku siedzi mężczyzna i gada przez telefon Nokia jednocześnie gotując jakieś szybkie danie z Winiary bo przecież kochanie przez gotowanie a zaraz potem płyn do naczyń bo przecież po takiej uczcie składającej się z dezodorantu i rewolucyjnego żelu pod prysznic firmy nivea trzeba posprzątać potem jakieś sądy nie sądy pani sędzia mówi jakże mądrym głosem w sumienie wiem co naturszczycy są nienaturalni jak cholera i jeszcze płomienna mowa ale już o najfantastyczniejszym środku na katar na świecie a jak leczyć katar to tylko za pomocą chipsów lays i to koniecznie tych natural a potem jeszcze ktoś mnie do czegoś zachęcał w przerwie na serial obejrzałam majkę może znów zobacz się w telewizji odrywam się od tego ekranu tylkodlaczegojestemjeszczebardziejzmęczonaniżprzedtem? gajfhgjsjkasjdghsjgfhal!!!!!!!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)