Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV4. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV4. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 kwietnia 2010

And the winner is...

TVN (Dla niewtajemniczonych - skrót od Telewizja Nowa:D ) Mowa oczywiście o wynikach przeprowadzonej w ostatnich tygodniach ankiety, w której udział wzięła ok. 1/3 naszej blogowej społeczności. Być może ogólna miłość do telewizji utrudniła wybór tej jednej, jedynej stacji, bo z pewnością nie obawa przed opublikowaniem wyników - pamiętajcie, że ankieta jest anonimowa:P Niemniej jednak, w przyszłości liczymy na wzrost frekwencji ( z góry uprzedzam, że nagród nie będzie;P ), a tymczasem przyjrzyjmy się rezultatom- chociaż jeśli chodzi o mnie, nie są zaskakujące.
Jak wynika z odpowiedzi ankietowanych - nie lubimy telewizji publicznej. Nikt z respondowanych nie przyznał się do sympatii odnośnie TVP1 lub TVP2. Na liście możliwych odpowiedzi nie znalazło się jednak TVPInfo, być może więc powyzsze stwierdzenie wydaje się pewnym naduzyciem. Nalezy bowiem zaznaczyc ze az 33% pytanych jako ulubioną stację wskazało "Inną" (niż TVP1, TVP2, Polsat, TV4, TVN). Podejrzewam jednak, ze w znacznej większości pod odpowiedzią "Inna" znalazła się stacja tematyczna (sportowa, filmowa, muzyczna czy przyrodnicza). Celowo jednak tego rodzaju nie zostały wyróżnione - chodziło o zbadanie preferencji telewizyjnych jak największej liczby osób. Również tych które mają dostęp tylko do kanałów "bezpłatnych" ( w cudzysłowie, bo w końcu wszyscy płacimy abonament radiowo - telewizyjny:P ), takich, które można oglądać nie posiadając telewizji kablowej lub cyfrowej.
Bezsprzecznie ulubioną stacją ankietowanych okazał się TVN. Zapewne z powodu dużej liczby programów rozrywkowych. Prawdopodobnie z ramówki wspomnianego kanału respondowani rzadko wybierają filmy (20 - minutowe reklamy to przeciez porazajacy sprawdzian wytrzymałości). Dziwi mnie niewielka sympatia dla stacji TV4 (osobiście mojej ulubionej wśród kanałów bezpłatnych). Zebrała ona jedynie 22% głosów, a więc o połowę mniej niż TVN. Moim zdaniem nie docenia się faktu, ze TV4 prawdopodobnie jest jedną z najmniej "ideologicznych" stacji, wśród przeze mnie wymienionych. Kanał ten wielokrotnie podejmował sie bowiem emisji programow odrzucanych przez inne stacje (np. "Jazdy figurowej", "Włatców móch") - z mojego punktu widzenia wspiera więc autorskie projekty. Niewykluczone jednak, że osobista sympatia jaką odczuwam do TV4 bierze się z małej ilości reklam, sentymentalnych podróży do czasów dzieciństwa (np. powtórki serialu "Na południe"), programów "Mała Czarna", "Galileo" czy "Spadkobiercy", oraz oczywiście programu edukacyjnego "Mat.ma", którym miałam już okazję wspominać:)
W związku z tym zastanawiam się jakie są WASZE ulubione programy i dlaczego? :) (tym razem nie mam na myśli konkretnych kanałów, ale właśnie talk -shows, seriale, programy publicystyczne itp.) Czekam na wypowiedzi!:)

sobota, 3 kwietnia 2010

Szparag w roli głównej czyli czego to Niemcy nie wymyślą

W sumie to nie jadłam nigdy szparagów. Nawet za bardzo nie wiem jak wyglądają. Ale mój ukochany program "Galileo" (http://www.teleman.pl/prog-6892962-galileo.html) jak zwykle przyszedł mi z pomocą;D
W dzisiejszym odcinku dowiedziałam się zatem jak rozpoznać swieżego szaparaga, z czym go jesc i jak przechowywać. Teraz będę już pamiętać, że najsmaczniejszy szparag musi wydawać specyficzny dźwięk kiedy pocieramy go o drugiego przedstawiciela gatunku. Co więcej polanie szparagów 60 gramami stopionego masła pozwala naszemu bohaterowi zachować wartosci odzywcze podczas pieczenia. I nie pytajcie mnie dlatego akurat taką iloscią, bo tez nie mam bladego pojęcia, skoro waga szparagów ma być dowolna.
Jak latwo sie domyslic 10 minut z tym uroczym warzywem (każdy odcinek "Galileo" sklada sie z kilku reportaży tej dlugosci) doprowadził mnie do zadania sobie fundamentalnego pytania: Na Boga, dlaczego ja to oglądam? Z pewnoscią nie założę plantacji szparagów, a więc tajniki jego uprawy na nic mi się nie przydadzą. A skoro tak do kogo do kogo skierowany jest ten program i na czym polega jego fenomen?
Otóż dla niewtajemniczonych, program "Galileo" to program popularnonaukowy, nadawany na antenie telewizji tv4 od 2007 roku. Jest realizowany z użyciem materiałów swego niemieckiego pierwowzoru, emitowanego przez stację ProSiebien (http://www.prosieben.de/) w 1999 roku. Podczas ok.45 minut (1h z reklamami) widz poznaje kulisy produkcji przedmiotów codziennego użytku, przyczyny rozmaitych zjawisk oraz ciekawostki ze swiata. Czyli ogólnie rzecz biorąc może zglebic mechanizm powstawania grzmotu, zwiedzić fabrykę opon albo dowiedzieć się czy da się podrobić batona snickers

Oczywiscie z wlasnego doswiadczenia wiem, ze te informacje zapomina się tak szybko jak je przyswaja. Choc nie zmienia to faktu, ze ma się wrażenie, iż po tym programie zyskuje się jakąs wiedze. Niewazne ze dotyczy ona domowej produkcji żelków, grunt ze zaspokaja dziecięce pragnienie poznawania swiata. Bo z tym wlasnie kojarzą mi się poruszane tam kwestie, w rodzaju "Dlaczego cytryna jest żólta?".
Niemniej jednak programy popularnonaukowe (a w tym "Galileo") postrzegane są jako polaczenie rozrywki z nauką. Trudno temu zaprzeczyc, gdyz zlebiana tam problematyka jest skwapliwie są udokumentowana. Fakt, ze ta lekcja prawdopodobnie na nic sie nie przyda, wcale nie zmniejsza przyjemnosci z oglądania;) Dlatego zachęcam do poprawiania sobie humoru w kazda sobote i niedziele, o godz. 19, na stacji tv4=)

niedziela, 14 marca 2010

Moje 5 minut

Dziś wieczorem, podczas przygotowywania kolacji, rozmyślałam o moim najnowszym odkryciu telewizyjnym. Pisząc "najnowszym" mam wprawdzie na myśli "sprzed kilku tygodni", ale jak wiadomo czas jest pojęciem względnym, zatem nie bądźmy zbyt drobiazgowi.

Wspomniana refleksja naszła mnie podczas ścierania żółtego sera na tosty, gdyż program o którym mowa, trwa dokładnie tyle, ile przygotowanie tej, jakże zdrowej potrawy. 5 minut czystej przyjemności (bez reklam 3,5) - właśnie tyle czasu moja kolacja spędza w mikrofalówce. Minimum czasu, maksimum treści - czy tak właśnie będzie wyglądać telewizja za kilka lat? Biorąc pod uwagę fakt, że mamy coraz mniej czasu na jej oglądanie, taka sytuacja wydaje się bardzo prawdopodobna. Przykucie uwagi widza na kilka minut jest przecież zdecydowanie łatwiejsze, niż utrzymanie tego stanu przez pełną godzinę. Stąd też wnioskuję, że w przyszłości, telewizyjna ramówka będzie zbiorem kilkuminutowych programów, wplecionych w gęstą sieć reklam. Niewykluczone zaś, że proporcje pomiędzy nimi, będą się miały właśnie, jak 3,5: 1,5.

MAT.MA, zobacz jakie to proste to seria filmów edukacyjnych mających pomóc nieszczęsnym maturzystom w zdaniu egzaminu. Program obejmuje 75 odcinków, mini-lekcji, emitowanych codziennie, na antenie telewizji Tv4. W przystępny sposób wyjaśnia on rozmaite zagadnienia za pomocą generowanych komputerowo animacji, a wszystko rozgrywa się w abstrakcyjnej, białej przestrzeni, gdzie umieszczona jest "nauczycielka".

I tutaj rodzi się pytanie: dlaczego tego typu program jest emitowany właśnie w telewizji prywatnej? Czy projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej nie powinien być realizowany w telewizji publicznej? Szukając odpowiedzi na to pytanie, trafiłam na stronę http://www.interklasa.pl/ (gdzie codziennie można także oglądać wspomniany program). Tam dowiedziałam się, że aby przeprowadzić akcję w telewizji publicznej budżet musiałby być wyższy ok. 26 razy (!). Oczywiście wśród czynników, które zadecydowały o wyborze Tv4 wymienia się także inne - m.in. fakt, że jest łatwo dostępna oraz ogląda ją wielu młodych ludzi. Niemniej jednak, czy to nie paradoks? Akcja edukacyjna w telewizji prywatnej? Czy to nie telewizja publiczna ma nieść "misję", i czy to nie do niej należy zadanie emitowania takich programów? Pytanie to pozostawiam otwarte i zachętam do własnych refeksji na ten temat;)

Tymczasem pragnę powrócić do wątku telewizji przyszłości, telewizji jutra, pojutrza i popojutrza:p Muszę bowiem przyznać, że choć MAT.MA to program skierowany do maturzystów i jako humanistce teoretycznie winien mnie nużyć, ilekroć trafię na jego emisję, nie potrafię zmusić się do wyłączenia telewizora! Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, sądziłam, że to reklama, a mimo to, nie przełączyłam programu - może wciągnął mnie strumień?;)Jeśli jednak faktycznie tak się stało, w grunice rzeczy prowadzi mnie to do przerażającego wniosku: Oglądam telewizję bezmyślnie i to za każdym razem! Nie włączam przecież odbiornika punktualnie o 18.55 by obejrzeć wspomniany program - trafiam na MAT.MĘ przypadkowo, więc w zasadzie przez te 5 minut równie dobrze mogłabym oglądać cokolwiek innego.

Z drugiej jednak strony, zdradzę wam pewną tajemnicę. Kiedy poświęcam te 5 minut swojego życia telewizji, nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie, jakbym robiła coś pożytecznego. Tylko potem przypominam sobie, że średnią prędkość nauczyłam się obliczać jakieś 10 lat temu.